Dzień ślubu.Ukochany dzień.Minęły dwa miesiące od czasu gdy Andreu mi się oświadczył,a ja poznałam Francisco.Czerwonookiego chłopaka,o długich brązowych włosach i ciemnej karnacji.Był dobrym kolega,ale w pewnym momencie między nami coś się stworzyło.Na początku drugiego miesiąca,między nami utworzyła się więź.Poczułam,że przestaję kochać Andreu.Na początku uważałam,że to nonsens,ale jednak.Zrodziła się między nami miłość.Idiotyczna miłość.Znienawidziłam siebie.Miałam złamać serce Andreu.~*~Kilka minut później.
-Czy bierzesz go za męża.?-powiedział ksiądz.
-Ja...przepraszam,ale nie mogę Andreu.Przepraszam.-kiedy to powiedziałam uciekłam,a przed wyjściem stanął Francisco.Ujął mą dłoń pocałował tak,aż zakręciło mi się w głowie i uciekł razem ze mną.
~*~Kilka lat później.
Kobieta w sukni ślubnej stała przy ołtarzu.Elizabeth Malnor brała drugi ślub.Tym razem nie miała uciec z Francisco de Londero,tym razem to z nim brała ślub.Od czasu kiedy uciekła z poprzedniego ślubu nie widziała się z przyjaciółką,jej mężem i swoim niedoszłym mężem.
-Czy bierzesz ją za żonę.?-zapytał ksiądz.
-Czy bierzesz go za męża.?-zapytał ksiądz i w tedy Elizabeth stanęła przed znienawidzonym pytaniem.
-Tak biorę.-odezwała się pięknym głosem.
-w takim razie ogłaszam Was mężem i żoną możecie się pocałować.-i tak też zrobili.Pocałowali się i namiętność ich pocałunku była fascynująca.Trzeba jeszcze podkreślić,że w ciągu tych kilku lat oboje zmienili swój wygląd.
~*~Kilkanaście lat później.

Elizabeth de Londero i Francisco de Londero przyglądało się swoim dzieciom.Gromadka dzieci otaczała ich,a oni nadal się kochali,kochali swoje dzieci.Dziękowali Bogu za to,że mają siebie.
Kochani to na tyle z tym opowiadaniem.Napiszcie w komentarzu czy się podobało.Będę wdzięczna.Za niedługo zacznę pisać kolejne opowiadanie.No dobra za chwilę.
Za chwilę? Jeeee! Już się nie mogę doczekać co wymyślisz :).
OdpowiedzUsuńCoś zarąbiastego.
Usuń